„Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”

Czesław Miłosz

O mnie

Urodziłem się 17 grudnia 1974r. w Busku- Zdroju. Wychowałem się w domu rodzinnym, zbudowanym przez dziadków w Błotnowoli. Mieli oni ośmioro dzieci, a moja mama była najmłodsza. Do nas zjeżdżała się cała rodzina. I te rodzinne relacje do dzisiaj są dla mnie bardzo ważne. W naszej rodzinie są działacze Armii Krajowej. Brat babci Stefan został zamordowany w Nowym Korczynie za udział w partyzantce. Dziadek Władysław był ułanem w 13 Pułku Ułanów Wileńskich i brał udział w kampanii 1920 roku. Te tradycje państwowe, patriotyczne u nas są. Myślę, że wzorce babci, to że do 18 roku życia byłem lektorem i grałem w scholi kościelnej, jeździłem jako animator na oazy, to mnie uformowało. I na pewno, w sferze wartości było dla mnie ważne.

Błotnowola jest dla mnie gniazdem do którego się wraca.

Uczyłem się w Liceum Ogólnokształcącym w Busku-Zdroju, a następnie ukończyłem, studia z zakresu historii na Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. Ukończyłem również, studia podyplomowe „Zarządzanie w warunkach Unii Europejskiej” w WSEiA w Kielcach, „Zarządzanie administracją i rozwojem lokalnym” w WSH oraz studia prowadzone przez Gdańską Fundację Kształcenia Menadżerów oraz Uniwersytet Gdański na poziomie MBA w WSEiP w Kielcach. Rok 2018 był dla mnie zwieńczeniem kilku lat pracy, nad doktoratem na UJK w Kielcach z polityki regionalnej i spełnieniem jakiegoś marzenia, aby realizować się również w ten sposób.

Absolutnie, nie miałem przywódczego charakteru. To się zadziało w jakimś procesie kształtowania człowieka.

Osobą, która nakierowała mnie na działalność społeczną był Krzysztof- kolega ze wsi, który wciągnął mnie do Ochotniczej Straży Pożarnej, do Związku Młodzieży Wiejskiej. I tam dorastałem do funkcji lidera. I to nawet nie jest tak, że ja tego chciałem, to ludzie, z którymi współpracowałem pchali mnie do przodu. To ludzie mnie bardziej mobilizowali, niż ja sam siebie. Praca w Sejmie, z niewidomym posłem, była moją pierwsza pracą. Poseł Tadeusz Madzia potrzebował asystenta i w 1996 roku, w ramach pierwszej pracy trafiłem właśnie na Wiejską. To był ten moment, gdy chodząc na obrady zacząłem wsiąkać w te struktury. Zacząłem udzielać się mocniej w Polskim Stronnictwie Ludowym i taki był początek. Ale to było ciągle dorastanie, proces. Jeśli ktoś mnie uważa za lidera, to bardziej takiego partycypacyjnego. Zanim podejmę finalnie decyzję, lubię pytać ludzi.

Poglądy mam konserwatywne, pod względem szacunku do historii i tradycji.

Natomiast to, że wywodziłem się ze środowiska wiejskiego, gdzie PSL było najmocniejsze, pchnęło mnie w tę stronę. Zawsze też w PSL podobało mi się to, że ta partia starała się ludzi łączyć a nie dzielić. Mając 22 lata zostałem prezesem gminnym PSL-u, a potem to nabrało tempa. Zostałem najmłodszym, bo 24 – letnim radnym powiatowym. Ludzie, którzy pamiętają tę partię sprzed 20 lat, może trochę przaśną, to dziś widzą, że jest to zupełnie inna struktura. Funkcjonują w niej różne grupy, trzon ludowy wiejski jest bardzo ważny, ale z PSL-em związała się również inteligencja, przedsiębiorcy, nauczyciele, służba zdrowia. Nie jesteśmy już formacja klasową. Łączymy tradycję z nowoczesnością. A osoba lidera, Władysława Kosiniaka – Kamysza to najlepiej pokazuje, lekarza, który jest szefem partii ludowej.

Jestem dumny z faktu, że przez ponad dekadę, bo 12 lat, pełniłem funkcję Marszałka Województwa Świętokrzyskiego.

Trafiłem na bardzo ciekawy czas, kiedy województwo dostało bardzo duże możliwości. W sumie wartość wszystkich inwestycji przy udziale środków europejskich, to 20 miliardów złotych. Duża ich część działa się przy moim udziale i mam poczucie, że uczestniczyłem w czymś ważnym. Nikt mi tego nie odbierze. Samorząd dawał poczucie wpływu, że będąc w gminie, w powiecie, czy w Urzędzie Marszałkowskim, to w czasach, gdy są fundusze można coś zmieniać. Praca marszałkowska dawała mi wiele okazji do tego, by włączyć się z jakąś aktywnością, zainicjować coś, wesprzeć ważny process dla regionu. To że można mieć na coś wpływ, daje poczucie sensu tej pracy.

kolejny krok…

Zaskoczył chyba wszystkich, gdy przyjąłem stanowisko pełnomocnika prezydenta Starachowic ds. społecznych. Wykładam również na dwóch kierunkach, tj. bezpieczeństwo i stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Wartości

„To odczucie, że przez cały czas prowadzą mnie niewidzialne ręce, wytworzyło we mnie przeświadczenie, że jeśli idziesz za tym co cię uszczęśliwia, to jakbyś podążał jakimś szlakiem, który istniał od zawsze, czekał na ciebie, i że życie, które właśnie przeżywasz, jest tym, które było ci jakoś pisane. Gdy to sobie uświadamiasz, zaczynasz spotykać ludzi, których obejmuje krąg twojej szczęśliwości, i otwierają oni przed tobą drzwi. Więc powiadam: idź za tym co ci daje szczęście, i nie bój się, otworzą się przed tobą drzwi tam, gdzie ich wcale nie oczekiwałeś”.

Joseph Campbell „Potęga mitu”