Najgroźniejsza broń Rosji nie leci rakietą!
6 lipca 2026Najgroźniejsza broń Rosji nie leci rakietą. Trafia prosto do naszych głów.
Od kilku tygodni obserwujemy kolejną odsłonę polsko-ukraińskiej awantury. Emocje rozgrzewają spory o historię, Wołyń, pomoc wojskową czy wzajemne pretensje polityków. W tle coraz częściej słychać głosy, które próbują przekonać Polaków, że największym zagrożeniem jest dziś Ukraina.
I właśnie wtedy warto zadać sobie pytanie: kto najbardziej korzysta z tego, że Polacy i Ukraińcy zaczynają patrzeć na siebie jak na przeciwników?
Odpowiedź jest oczywista. Rosja.
To nie znaczy, że mamy zapomnieć o własnej historii. Rzeź wołyńska była zbrodnią. Jej ofiary zasługują na godne upamiętnienie, prawdę i szacunek. Polska ma pełne prawo oczekiwać od Ukrainy odpowiedzialnego podejścia do tej bolesnej karty wspólnej historii. Tak samo jak ma prawo prowadzić wobec Kijowa politykę twardą, asertywną i opartą na chłodno kalkulowanej polskiej racji stanu.
Ale czym innym jest stanowczość, a czym innym wpadanie w pułapkę wojny emocji.
Rosja od lat prowadzi wojnę kognitywną – wojnę o umysły. Jej celem nie zawsze jest przekonanie nas do rosyjskiej narracji. Często wystarczy skłócić społeczeństwa, podważyć zaufanie, wzbudzić gniew i poczucie krzywdy. Społeczeństwo podzielone staje się znacznie łatwiejszym przeciwnikiem niż społeczeństwo zjednoczone.
Dlatego tak niebezpieczne jest cyniczne granie na nastrojach antyukraińskich. Jedni robią to z politycznej kalkulacji. Inni z braku wyobraźni. Jeszcze inni stają się – świadomie lub nie – przekaźnikami narracji, która idealnie wpisuje się w interes Kremla.
Nie wolno nam również tracić z pola widzenia faktów. Dziś to ukraińscy żołnierze zatrzymują rosyjską armię. To Ukraina ponosi największy ciężar wojny. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski lepiej, by Rosja wykrwawiała się na froncie w Donbasie niż kiedyś miała testować gotowość polskich żołnierzy na granicy NATO.
Historia uczy, że największe zwycięstwa Rosja odnosiła wtedy, gdy jej przeciwnicy zaczynali walczyć przede wszystkim między sobą.
Dlatego warto pamiętać o przesłaniu ukrytym w rysunku Tomaszka. Czasem można tak bardzo skupić się na własnych sporach, że nie zauważy się, iż prawdziwa bitwa toczy się gdzie indziej. A wtedy może się okazać, że ktoś właśnie wygrał ją naszymi rękami, nawet nie musząc stanąć z nami do walki.
Mądrze prowadźmy politykę wobec Ukrainy. Domagajmy się prawdy historycznej. Brońmy polskich interesów. Ale nie pozwólmy, by gniew przesłonił nam to, kto naprawdę zagraża bezpieczeństwu Polski. Bo w naszej części Europy odróżnienie przyjaciela od przeciwnika nie jest kwestią sympatii. Jest kwestią bezpieczeństwa państwa. #Polska #racjastanu #bezpieczeństwo


