Razem na rzecz bezpieczeństwa
13 października 2018
Emerytura bez podatku pod znakiem zapytania
17 października 2018

Żywa lekcja historii z II wojny światowej

Dzisiaj żyjemy w wolnej Polsce, ale powinniśmy pamiętać o tych, którzy poświęcili życie w imię wolności Ojczyzny, w imię wolności ludzi na świecie. O odwadze i poświęceniu  brytyjskich lotników, którzy tragicznie zginęli na świętokrzyskiej ziemi, będzie przypominał pomnik, który w niedzielę został odsłonięty w Kocinie (gmina Opatowiec). To także podziękowania dla mieszkańców tych okolic, którzy mając świadomość tego, że za pomoc żołnierzowi ocalałemu z katastrofy mogą ponieść śmierć, zaopiekowali się nim.

Był 16 października 1944 roku. O godzinie 16.40 z bazy na Półwyspie Apenińskim wystartował samolot Liberator EW-250 „L” z ośmioma osobami na pokładzie. Transportował zaopatrzenie dla Armii Krajowej, na placówkę położoną niedaleko Końskich. Do celu nie dotarł. Został trafiony przez pilota niemieckiego myśliwca w okolicach Tarnowa, a rozbił się w pobliżu wsi Krzczonów (gmina Opatowiec). Z całej załogi uratował się tylko strzelec Ronald Pither. Ranny, dostał się pod opiekę dowódcy Oddziału Dywersyjno-Partyzanckiego „Lot”, Mieczysława Jańca. Kiedy odzyskał siły, został wywieziony z zagrożonego terenu. Dalszą opiekę nad lotnikiem sprawowała Armia Krajowa. Po wojnie powrócił do Wielkiej Brytanii.

Natomiast pozostali lotnicy, którzy zginęli bohaterską śmiercią, zostali pochowani koło Krzczonowa. Dziś ich szczątki spoczywają na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

W niedzielę, w Kocinie uroczyście został odsłonięty pomnik poświęcony pamięci ich pamięci. – Ma przypominać o bohaterskiej postawie lotników Brytyjskiej Wspólnoty Narodów sprzed 74 laty, czasu II wojny światowej, którzy z narażeniem życia, ochotnie nieśli pomoc okupowanej Polsce oraz o równie odważnej postawie mieszkańców Kociny i okolicznych miejscowości, którzy także narażając życie własne i członków swoich rodzin, uratowali życie ocalonego lotnika – mówił wójt gminy Opatowiec, Sławomir Kowalczyk. Przywoływał też liczby, pokazujące, że pomoc lotnictwa alianckiego nie była jednorazowa. – W latach 1941-1944 takich lotów do Polski było 966. Dokonano 512 zrzutów, w tym przynajmniej jeden potwierdzony w okolicach Chrustowic (gmina Opatowiec). W czasie okupacji do Polski przerzucono 345 spadochroniarzy, zrzucono 590 ton sprzętu oraz 35 milionów dolarów i 20 milionów marek w ówczesnych nominałach. Polaków i Brytyjczyków połączyły siły powietrzne, bo pamiętamy wkład naszych znamienitych lotników w bitwę o Anglię, ich pomoc i poświęcenie – podkreślał wójt.

Cieszę się, że jest okazja głośno powiedzieć o tych wydarzeniach sprzed lat. Na uroczystości w Kocinie pojawili się członkowie rodzin poległych lotników, ale także lokalna społeczność. Cechą mądrych, kulturalnych ludzi jest to, że potrafią okazywać wdzięczność. W niedzielę spotkaliśmy się po to, żeby podziękować żołnierzom, którzy wówczas walcząc nie o swój kraj, ale lecąc pomóc Polsce, stanęli w obronie wartości, suwerenności, prawa do samostanowienia narodu. Lecieli przecież ze świadomością tego, że mogą nie wrócić.

Uroczystość była okazją do tego, by dać świadectwo pamięci dla młodego pokolenia. A pamięć jest to wartość, o której Wiesław Myśliwski mówił, że ukorzenia nas i potwierdza nasze miejsce na ziemi. Mam przekonanie, że korzenie Polaków z opatowieckiej ziemi zostały zapuszczone jeszcze głębiej.