Odznaczenia dla świętokrzyskich rolników
21 sierpnia 2017
Uroczystości na Ukrainie i 60. rocznica współpracy z Winnicą
24 sierpnia 2017

Rytel na Pomorzu – tak się broni samorządność

Rząd wszelkimi możliwi sposobami próbuje nadrobić wizerunkowy blamaż, jakim okazały się jego działania – a dokładniej brak tych działań – po nawałnicach, jakie dotknęły rejon Borów Tucholskich na Pomorzu. Redaktor Ziemiec przeprowadza więc wywiad z panią premier Szydło w remizie, mając w tle strażacki wóz bojowy zawsze gotowy do wyjazdu z pomocą. Strażacy byli gotowi, a rząd? Miał wolny weekend? Minister Macierewicz fotografuje się z wojskiem, wysłanym z pomocą mieszkańcom Rytla – po trzech dniach. Siły szybkiego reagowania… Jak na ironię ci, którym minister przybył z pomocą, sami musieli ministra ratować, wyciągając mu auto z błota.

 

 

W ostatnią niedzielę inny minister, ten od Puszczy Białowieskiej, w tejże puszczy organizuje marsz wsparcia leśników dla osób poszkodowanych w Rytlu. No nic, tylko brawo bić. Ofiary wichury w pierwszej kolejności potrzebowali właśnie tego – spacerujących po lesie leśników. Widzieliśmy więc służbę leśną w wyjściowych mundurach lub białych koszulach, maszerującą w świetle dziennikarskich fleszy i uśmiechających się do telewizyjnych kamer… Patrząc na tę „szopkę” na usta ciśnie się jedyne możliwe słowo – żenada. I można za mieszkańcami zniszczonych miejscowości powiedzieć, że nie marsze wsparcia są im potrzebne, a ręce do pracy. I piły, które zamiast ciąć Puszczę Białowieską, powinny usuwać powalone drzewa w Rytlu i w innych tucholskich wsiach. Potrzebni są doświadczeni drwale, bo wysłani w końcu przez ministra Macierewicza do usuwania drzew żołnierze, to jednak w tej dziedzinie amatorzy… Ale w obliczu takiej tragedii każda para rąk się przyda, dobrze więc, że przyjechali, chociaż PiS-owski wojewoda zarzekał się, że do „zamiatania liści” wojska wzywał nie będzie. Nie żebym się czepiał, ale czy to przypadkiem nie zarzuty o arogancję władzy PiS miał wypisane na sztandarach w walce z poprzednim rządem? Oj, przyganiał tu kocioł garnkowi…

Cała ta sytuacja obnażyła dramatyczną nieudolność rządu w obliczu klęski żywiołowej. I żadne propagandowe, telewizyjne „ustawki” nie przykryją bierności, bezradności, braku skutecznych działań, a w końcu – wizerunkowej klapy rządu.

Wichura na Pomorzu pokazała też jeszcze jedno: sprawność lokalnego samorządu. W Rytlu kryzysowym zarządzaniem zajął się nie rząd, który przespał sprawę, nie wojewoda, który jest przecież dysponentem systemu zarządzania kryzysowego, lecz… sołtys. Reprezentant najniższego szczebla – samorządu sołeckiego. Sołtys Rytla Łukasz Ossowski okazał się być osobą Numer Jeden w tej tragicznej sytuacji – w pierwszych dniach sam kierował akcją sąsiedzkiej pomocy, zarządzał ludźmi, dysponował sprzętem, przekazywał informacje, wreszcie sam, własnymi rękami, niósł pomoc. Można powiedzieć: właściwa osoba na właściwym miejscu. Ale przecież nie znalazł się tam przypadkowo – w tej małej społeczności ludzie wybrali go na swojego reprezentanta. Sołtys stanowi więc pierwsze ogniwo samorządu.

Tego samorządu, który tak przeszkadza Prawu i Sprawiedliwości, który rząd PiS wszelkimi możliwymi sposobami próbuje stłamsić i ograniczyć. Lepiej niż wszystkie publicystyczne wywody pokazuje to, jak PiS psuje nasze państwo, uderzając tam, gdzie najlepiej ono funkcjonuje, a jednocześnie rozszerzając kompetencje struktur, które działają… właśnie tak, jak to ostatnio widzieliśmy.

 

Adam Jarubas

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Youtube