Nowoczesne rozwiązania w historycznym budynku teatru
17 lipca 2017
„Wolne sądy” – wielki sprzeciw obywateli
21 lipca 2017

Prawdziwe oblicze prezesa

Wczoraj w nocy, podczas burzliwej debaty nad ustawą o Sądzie Najwyższym (która wg PiS ma być jego „reformą”, a w rzeczywistości jest skokiem na SN, oznaczającym pogwałcenie podstawowych zasad demokracji) Jarosław Kaczyński w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze. Zamiast tradycyjnej twarzy pokerzysty, na której tylko czasem pojawiał się drwiący uśmieszek, zobaczyliśmy oblicze człowieka owładniętego nienawiścią i chęcią zemsty:  „…nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich pamięcią mojego świętej pamięci brata. Zniszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami!” – grzmiał z mównicy. Zniknęło oblicze starszego pana, hołdującego staroświeckim dobrym obyczajom (te słynne cmoki po rękach), zastąpione przez chamskiego osobnika, warczącego „won” do posłanki, która ośmieliła się mieć inne zdanie niż on.

Potrzeba wendetty, pomszczenia wyimaginowanych winnych śmierci brata – to jest to, co napędza  Jarosława Kaczyńskiego. To, i obłędna żądza władzy. – O co w tym całym zamieszaniu chodzi? Po co PiS-owi ta wojna, po co Sejm zamieniony w twierdzę, po co rozhuśtane w narodzie emocje? – pytała wczoraj dziennikarka jednego z komentatorów. – Odpowiedź zna każde dziecko w Polsce. Chodzi o władzę dla Kaczyńskiego. Nie o prawo i nie o sprawiedliwość. Tylko o władzę – mówił. Obserwując to, co się w ostatnich miesiącach (w sumie, to już latach) w Polsce dzieje, trudno się z tym nie zgodzić.

Przygotowana przez PiS ustawa o Sądzie Najwyższym jest niekonstytucyjna, to zupełnie oczywiste. Łamie przepisy ustawy zasadniczej w kilku niezmiernie istotnych punktach. Powoduje przejęcie sądów przez PiS i de facto kończy rządy prawa w Polsce. Przejęcie sądownictwa przez partię rządzącą oznacza, że nie mamy już w Polsce trójpodziału władzy – zasady będącej fundamentem demokracji. Po przejęciu sądownictwa PiS zafunduje nam rządy autorytarne –  już nawet nie jednej partii, ale jednego człowieka: Jarosława Kaczyńskiego. Bo w jego obozie naczelną zasadą jest przecież ślepe posłuszeństwo. Wprowadzamy podatek paliwowy – wszyscy za! Trzy dni później rezygnujemy z podatku – wszyscy za! Zero dyskusji. „Ruki pa szwam” i wykonać. Gdyby pan Kaczyński jutro rzucił pomysł stworzenia nowej Berezy Kartuskiej, znów wszyscy go poprą. Nierealne? Oby. Ale równie egzotyczne wydawały nam się do niedawna karczemne awantury w parlamentach Ukrainy czy państw azjatyckich, a cóż mamy teraz u siebie? Mamy krok w tamtym kierunku, uczyniony przez kolejnego gentelmana, naruszającego nietykalność osobistą posłanki. Bo jak inaczej nazwać bohaterską akcję posła Dominika Tarczyńskiego, siłą próbującego wyrwać kobiecie telefon? Może ją także, jak kiedyś Lecha Wałęsę, wyzwie pan, panie pośle, „na solo”?

Kto zatrzyma to szaleństwo? Na naszych oczach powtarza się historia rządów dyktatorskich, rządów szaleńczych. Kiedy jeden człowiek, opętany żądzą władzy, niszczy fundamenty demokracji, niszczy dorobek ostatnich 28 lat, niszczy pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Nie możemy się temu bezczynnie przyglądać. Na szczęście – jak widać z rosnącej skali protestów – coraz więcej Polaków dochodzi do tego samego wniosku: czas powiedzieć: dość!

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Youtube