Wielka Bajkowa Orkiestra Świątecznej Pomocy w Pacanowie
16 stycznia 2017
Forum Samorządowe w Kielcach:ludzie na dole wiedzą czego potrzeba i powinni sami o sobie decydować
23 stycznia 2017

Operacja: samorządy

To, że kolejnym celem prezesa Kaczyńskiego jest zawładnięcie samorządami, chyba dla nikogo nie jest tajemnicą. PiS ma już prawie wszystko – parlament, rząd i prezydenta. Ale „prawie”, jak wiadomo, robi wielką różnicę. Dlatego tym bardziej widoczna jest słabość PiS w samorządach. Musi to być solą w oku prezesa. Gdy więc rozprawił się już z publicznymi mediami i Trybunałem Konstytucyjnym, podporządkował prokuraturę i „zreformował” oświatę, bierze się za następny cel. Przed kilkoma daniami, zapowiadając zmiany w ordynacji wyborczej, dał  wyraźny sygnał, co teraz będzie „na tapecie”: właśnie samorządy.

Transparentność i nadzór publiczny – tak podkreślane przez prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, to mydlenie oczu wyborcom. „Chcę, aby każdy obywatel mógł zobaczyć, co się dzieje w lokalu wyborczym” – mówił w wywiadzie dla TVP Szczecin. Czyżby pan Prezes zapomniał, że przezroczyste urny w lokalach wyborczych i transmisje na żywo przez internet już obowiązują – Sejm wprowadził je nowelizacją prawa wyborczego  w 2015 roku. Czy nie chodziło o to, by na tym tle zbladła  druga kwestia – chęć powrotu do głosowania na listy partyjne we wszystkich gminach do 20 tysięcy mieszkańców  i wprowadzenie dwukadencyjności wójtów/burmistrzów i prezydentów? Logika partii rządzącej jest prosta – wprowadzając dwukadencyjność, „wycina” zdecydowaną większość obecnie rządzących samorządowców, otwierając drogę dla swoich. Przywracając wybory proporcjonalne we wszystkich samorządach, każe wyborcom głosować na listy partyjne, a nie lokalnych liderów, bo tych rządzącej partii mocno brakuje. Zamiast na człowieka, chce więc przywrócić głosowanie na partyjny szyld.

Tylko jakie w tym wszystkim miejsce dla Suwerena?  Gdzie prawo samych obywateli do decydowania, kto ma być ich wójtem/burmistrzem czy prezydentem? Czy ktoś, kto dobrze pracuje np. przez cztery kadencje i jest wybierany ogromną większością głosów w I turze, ma odejść, bo tak chce taka czy inna partia polityczna?

Ostatnie wybory pokazały, że jeżeli mieszkańcy chcą zmian, to potrafią je przeforsować, wybierając nowych ludzi. Ale jeśli uważają, że gmina/miasto jest rządzona sprawnie, nikt nie ma prawa fundować im zmian wbrew samym mieszkańcom.

Propozycja dwukadencyjności to nic innego, jak ograniczenie praw wyborczych. I w tym wszystkim dziwne jest tylko, że prezes wszystkich prezesów  nie proponuje wprowadzenie dwukadencyjności posłów i senatorów. Czy dlatego, że w pierwszej kolejności uderzyłoby to w niego samego?

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Youtube